I nie było sheepburgerów

  • 20 September

Nie było ani jednego sheepburgera, co jest dziwne bo przecież w krainie owiec takie być powinny. Co prawda zawodu wielkiego nie było bo i tak spędziłem kilka, bardzo miłych dni w owej zielonych pastwisk, dalej znaną jako Irlandia oczywiście.

Kilka dni temu dostaÅ‚em zaproszenie od koleżanki aby wpaść do Galway (irl. Gillmah) na imprezÄ™ drum’n'bass gdzie bÄ™dzie graÅ‚ Å›wiatowej sÅ‚awy skÅ‚ad Roni Size. GÅ‚upio byÅ‚o odmówić, jeżeli daleko to nie jest (tak na poczÄ…tku myÅ›laÅ‚em), a w planach jest tak fajna impreza, a przy okazji można też nieco pozwiedzać.

Tak wiÄ™c moja przygoda zaczęła siÄ™ już na Luton w Londynie gdzie to okazaÅ‚o siÄ™ że za cholerÄ™ na pokÅ‚ad samolotu nie mogÄ™ wnieść swojego maÅ‚ego plecaka, tylko dlatego że mam w nim pastÄ™ do zÄ™bów i piankÄ™ do golenia… Trzeba kochać AngliÄ™ i ich przesadliwe dbanie o bezpieczeÅ„stwo - już nawet nie wspominajÄ…c, że standardowo byÅ‚em wybrany jako losowy gość do przeszukiwania - tak bardzo losowy że aż mi gÅ‚upio. No ale nie ważne bo o Irlandii miaÅ‚em pisać.

Pierwsze spotkanie z Irlandią już było w samolocie gdzie stewardessa o ślicznym imieniu Ania polecała mi najlepszą drogę dostania się z Shannon (lotnisko) do Galway. Po tej krótkiej, aczkolwiek bardzo przyjemnej rozmowie, przylepiłem głowę do okna, widząc jak bezchmurne niebo jest w zielonym kraju. Muszę przyznać że widoki z samolotu też są świetne, przy wlatywaniu do Irlandii widzimy kilkanaście niewielkich wysp, które - o dziwo - są całkowicie zagospodarowane - dwa pola, domek, stajnia i tylko woda do okoła - marzenie dla socjopatów ;-) No i oczywiście tylko pola, pola, stajnie, pola, od czasu do czasu jakiś domek, gdzieś kawałek ulicy.

WylÄ…dowany. Teraz trzeba skonfrontować informacje uzyskane od Ani z tutejszÄ… informacjÄ…. Jest okienko informacji, teraz pytamy siÄ™ jak najlepiej dostać siÄ™ do Galway… Nie trzeba dodawać, że nie zrozumiaÅ‚em ani sÅ‚owa z tego co miÅ‚a pani w informacji wypowiedziaÅ‚a - zupeÅ‚nie inny akcent niż Angielski. ZrozumiaÅ‚em coÅ› o autobusie i wychwytaÅ‚em coÅ› o godzinie siedemnastej, w zasadzie tyle informacji mi wystarczyÅ‚o. Szybko na autobus bo już jest 17… Autobus spóźniÅ‚ siÄ™ okoÅ‚o półtorej godziny - podobno to caÅ‚kiem normalne w tym kraju.

W drodze do Galway podziwiałem fantastycznie widoki tego kraju, wszystko zielone, dużo owiec, krów i innych stworzeń których nie ma w moim pokedeksie. Prócz samych zielonawych widoków jest też sporo różnego typu ruin - następnym razem zatrzymuję autobus i idę porobić fotki - kościołów, cmentarzysk celtyckich, murów, mostów, etc. Śmieszną sprawą było już samo wjechanie do Galway gdzie tuż przed znakiem Welcome to Galway podziwiałem pola i krowy, a zaraz po nim już były bloki i osiedla mieszkalne (oczywiście nie takie jak w Polsce - klitki).

Teraz gdy już byłem w Galway, trzeba było dostać się do Claregalway gdzie do miałem się zatrzymać. W taksówce okazało się, że Irlandczycy nie posiadają tylko akcentu takiego jak miała pani w informacji. Posiadają także - ku mojemu zdziwieniu - akcent z niesamowitym amerykańskim nalotem - zmiękczone i mocno zaakcentowane R, którego w Anglii w ogóle nie ma. I tego pana rozumiałem w 100%, nawet lepiej niż anglików. Bardzo fajnie się rozmawiało jako że też używam akcentu z USowskim nalotem. I w tym momencie Irlandia zaczęła mi się bardzo podobać.

Reszta dnia i nocy stoi pod wielkim znakiem zapytania - nic nie pamiętam :-)

Następnego dnia spędziłem w samym Galway, najpierw siedząc nad oceanem i popijając coś w tytce (USowsko ;-)), a nastęnie zwiedzając kawałek miasta ale głównie skupiając się na wybrzeżu. Przyznaję, że samo wybrzeże zrobiło na całkiem miłe wrażenie, miła atmosfera, niewiele ludzi i w końcu trochę świeżego powietrza. Nad oceanem spędziłem lepszą część dnia - lepszą bo prawie calutki dzień fantastycznie świeciło słońce.

Tego samego dnia, a wÅ‚aÅ›ciwie wieczoru byÅ‚a wspomniana już impreza z Roni Size w roli głównej. W zasadzie klub ani ludzie bawiÄ…cy siÄ™ nie dorastajÄ… do piÄ™t tym z polski - nasze undergroundowe d’n'b sÄ… najlepsze (w Niemczech sÄ… też bardzo fajne). PatrzÄ…c siÄ™ na ludzi w klubie miaÅ‚em wrażenie, że kompletnie pomylili imprezy - love parade to nie w tym kraju, trochÄ™ z szybkoÅ›ciÄ… u nich za dobrze byÅ‚o ;-) Niestety nie zrobiÅ‚em na imprezie ani jednej fotki, coż.

Po wykańczającej nocy trzeba było się zebrać w sobie i dotrzeć do Shannon a potem z Luton do domku. Generalnie było fajnie. Następnym razem zostaję dłużej i nad klify.

Fotki z wybrzeża dostępne w moim secie na flickr.

16 responses so far. Care to add one yourself?

  1. MuKuL September 20th, 2006 at 13:44

    • No czyli wypad caÅ‚kiem udany. No bo jakby nie byÅ‚o wycieczka bez problemów to nie wycieczka ;-). W sumie też szkoda, że nie zrobiÅ‚eÅ› ani jednej fotki z impry, bo po tym co powiedziaÅ‚eÅ› to jestem ciekaw czy tam w ogóle taÅ„czÄ… jak należy :-D.

  2. Oskar Krawczyk September 20th, 2006 at 14:43

    • Ano udany, udany. I zgadza siÄ™, wycieczka bez problemów byÅ‚aby zbyt jaÅ‚owa, a tak to zawsze jest o czym pisać :-) Jeżeli chodzi o impreze to nie chciaÅ‚o mi siÄ™ targać aparatu bo duży jest, a poza tym z aparatem jakoÅ› tak dziwnie by byÅ‚o taÅ„czyć. Co do Ichowego taÅ„ca to… no nie jest to zdecydowanie “taniec dnb”, tak jak wspominaÅ‚em - przypominaÅ‚o mi to bardziej coÅ› z jakegoÅ› techno-house party, a to tak być nie powinno. No ale to zacofany naród wiÄ™c wiesz, możma im to wybaczyć :-)

  3. serafin September 20th, 2006 at 14:45

    • Zgodnie z życzeniem zostawiam komentaska:

      updejtnij se pokedeksa ;P

  4. msierant September 20th, 2006 at 17:55

    • Trzy ostatnie zdjÄ™cia przy wpisie majÄ… fajne kolory. I like it ;)

  5. Pawel September 20th, 2006 at 18:04

    • Eh, niektórym to dobrze ;]

  6. ignis September 20th, 2006 at 19:56

    • muah, masz nowy aparat czy jak? albo ja jestem zmeczona alo widze palme a irlandii haha LOL kiedy wpadiesz do oslo? buziaki ignis ps. wracam a jogg

  7. Oskar Krawczyk September 20th, 2006 at 20:03

    • Hello siora, aleÅ› mi niespodziankÄ™ zrobiÅ‚a. Aparat to EOS 350D i piÄ™knie generuje palmy w kraju ich pozbawionym, hehe. Jeżeli chodzi o Oslo to chyba najprÄ™dzej w przyszÅ‚ym roku jako że w tym już wolnego nie dostanÄ™, buu. Co do jogg-a to dobrze wiedzieć, aczkolwiek sÅ‚yszaÅ‚em że zalicza pady co chwile wiÄ™c jako platforma blogowania to nie jest za fajne :-)

  8. MuKuL September 20th, 2006 at 20:25

    • Tak se przeglÄ…dam twoje zdjÄ™cia i chyba niepodważalnie najlepszym… jest… Uchwycenie tej chwili.

      A przy okazji zapytam, co to za trunek mocny w opakowaniach i czemu w nich :-)? (mukul.boo.pl/galeria)

  9. Oskar Krawczyk September 20th, 2006 at 21:03

    • Hehe, ano to zdjÄ™ciÄ™ podoba siÄ™ wszystkim oglÄ…dajÄ…cym - mewa udajÄ…ca jastrzÄ™bia ;-) Jeżeli chodzi o zielonÄ… butelkÄ™ w tytce to jest to najzwyklejszy w Å›wiecie heineken, a w takim opakowaniu bo można pić napoje alkoholowe publicznie o ile nie widać że jest to alkohol - miÅ‚e prawda?

  10. Piotr Konieczny September 20th, 2006 at 22:15

    • Åšwietne fotki :-) Aż żaÅ‚ujÄ™, że ja w tym samym czasie wybraÅ‚em siÄ™ na drugÄ… stronÄ™ Irlandii…

  11. Oskar Krawczyk September 20th, 2006 at 22:31

    • DziÄ™ki :-) NastÄ™pnym razem trzeba bÄ™dzie siÄ™ zgrać - ja z pewnoÅ›ciÄ… jeszcze polecÄ™ klify pozwiedzać.

  12. OSKAr September 21st, 2006 at 19:55

    • Drugie wakacje ? Takim to dobrze.. tylko by sobie latali :). Ale ogólnie fajno miaÅ‚eÅ›. Dobre tam trunki majÄ… ?

  13. Oskar Krawczyk September 22nd, 2006 at 11:34

    • Wakacje to pojÄ™cie wzglÄ™ny jeżeli siÄ™ pracuje w takim zawodzie jak mój - max wolnego miaÅ‚em 5 dni ale jest o tyle dobrze, że mogÄ™ takich 5 dni mieć kilka(naÅ›cie) w roku, wiÄ™c narzekam zbytnio, choć przyznajÄ™ że jakieÅ› dÅ‚uższe by siÄ™ przydaÅ‚y. Co do trunków to nic specjalnego pod wzglÄ™dem smaku nie piÅ‚em, heineken wszÄ™dzie tak samo smakuje ;-)

  14. MuKuL September 22nd, 2006 at 14:46

    • heineken wszÄ™dzie tak samo smakuje Nie kituj, wiadomo, że w nad Oceanem lepiej :-P. Na przykÅ‚ad na podlasiu to tylko polski Å»ubr smakuje jak należy :-).

  15. cli3nt September 29th, 2006 at 05:53

    • hmmm z tego co wiem to nie Irlandczycy posiadaja Amerykanski akcent tylko na odwrot to Amerykanie maja akcent jak Irlandczycy z nalotem na “R”…

  16. 9gods October 3rd, 2006 at 09:05

    • Od Galway masz rzut beretem do Cliffden (jest tez druga nazwa), a tam juz tylko ocean, gory, piekne wyspy, i.. wiatr ktory zrywa irlandzkie berety :)

Leave a Reply

Fill-in all the forms

Categories